RSS

Robimy musical!

15 Paźdź

Czyli jak wyglądają próby.

 

Musical jaki jest, każdy widzi: dużo tańca, śpiewu i aktorstwa, zwykle na wielkiej scenie i z mnóstwem kostiumów oraz dekoracji. Jak nietrudno zgadnąć, to wszystko nie bierze się znikąd – i bardzo dobrze, że tak jest, bo inaczej wielu kreatywnych i pracowitych ludzi straciłoby pracę.

Próby do musicalu zwykle ciągną się strasznie długo, tempo Our House’u – niecałe dwa miesiące – jest naprawdę rekordowe. Najważniejsze są oczywiście próby aktorsko-wokalne, czyli te, na których aktorzy ćwiczą całe sceny pod okiem reżysera. Nie obyłoby się jednak bez osobnych prób choreograficznych i korepetycji wokalnych dla aktorów oraz chóru.

Nie mogę być ciągle w Rozrywce, więc chodzę głównie na próby aktorsko-wokalne. Na początku polegały one na odczytywaniu scenariusza „na sucho”, ale szybko przeszły w ćwiczenie całych scen i wreszcie aktów. Niektóre próby to „lupy”, podczas których przyglądamy się szczegółowo jednej scenie, powtarzamy ją kilkanaście razy i czyścimy najdrobniejsze szczegóły. Taką scenę często przerywa się przy pierwszym błędzie, wyjaśnia go i dopiero wtedy idzie dalej. Inne polegają z kolei na zagraniu całego aktu, a uwagi reżysera pojawiają się dopiero na końcu. To oczywiście skrajne przypadki, oprócz których zdarzają się sytuacje pośrednie – na przykład granie kilku scen pod rząd.

W gruncie rzeczy próby są ćwiczeniem spektaklu mimo tego, że czegoś brakuje. Na próbach aktorsko-wokalnych w sali prób brakuje dekoracji, rekwizytów, orkiestry, sceny i, zazwyczaj, niektórych aktorów. Oczywiście na wszystko jest jakaś rada, może poza brakiem sceny.

Próba choreograficzna

Próba choreograficzna w sali baletowej. Z lewej – reżyser i jego asystentka, Ania Ratajczyk.

Zamiast orkiestry mamy akompaniatora, co stanowi wielką oszczędność miejsca – zwłaszcza, że Rozrywkowi akompaniatorzy, Radek i Lenka, są bardzo zgrabni. Zamiast dekoracji mamy przypadkowe przedmioty, co nie jest może oszczędnością miejsca, ale jest po prostu fajne. Ulotki z „Dyzmy” grają zdjęcie Mamy i Taty, podanie o pracę Maxa i wszystkie inne papiery, krzesła grają ściany a riksza – egipską gondolę.Tylko kalosz mamy Maxa chyba nigdy nie był grany przez coś innego. I dobrze, bo to niezwykły sprzęt. Na pewno go polubicie, gdy pojawi się na scenie 😉

Nawiasem mówiąc: chętnie zobaczył bym kiedyś na Głównej Scenie spektakl z takimi „byle jakimi” dekoracjami. Aktor grający tak, jakby wieszak był złotym posągiem potrafi wyglądać lepiej, niż prawdziwy złoty posąg.

Zamiast aktorów mamy innych aktorów. Prawie zawsze pod ręką są ci, którzy mają coś do powiedzenia w danej scenie, ale „jednolinijkowcy” już nie. Poza tym zdarzyła się mała katastrofa w postaci tłumu aktorów chorych po wyjazdowych Położnicach szpitala św. Zofii w Bydgoszczy. I zaczyna się dublowanie. Callum, paradujący w kilcie student ze Szkocji, ma kilka jednolinijkowych scen, więc grający go Wojtek Stolorz nie zawsze jest na próbach i już chyba każdy (poza mną) zdążył go zastąpić. Oczywiście aktorom nie przeszkadza taka drobnostka, jak nagła zmiana wyglądu i płci postaci. Tylko nasza Liza raz odmówiła zmieszania się przez urodę Calluma, gdy rzeczonego grała jedna z Pań. Po prostu nie czuła się odpowiednio zmieszana…

Swoją drogą: czemu zawsze jest tak, że facet grający kobietę wzbudza więcej śmiechu, niż na odwrót*? Nie wiem, ale ze wszystkich dubli największą sensację wzbudził Maciek Pawlak grający sekretarkę Zośkę zamiast Izy Malik. I bynajmniej nie była to sensacja złośliwa, poradził sobie rewelacyjnie. Może jeżeli się tu umówimy, że po którymś spektaklu wszyscy będą krzyczeć Zośka, powtórzy swój numer na scenie?

I w końcu: zamiast sceny nie mamy nic i bez niej nigdzie nie dojdziemy, bo w takiej wielkiej przestrzeni gra się zupełnie inaczej. Dlatego kolejny wpis będzie poświęcony właśnie przenosinom na Scenę Główną Rozrywki.

Na koniec pierwszy z obiecanych mini-wywiadów: treściwe streszczenie!
Ja: Maćku, opowiedz Czytelnikom, o czym jest Our House.
Maciek Pawlak (jako Max): I was bad, but now I’m not.

Na Głównej Scenie dużo się mieści i wiele się gubi – tu na przykładzie Producentów, ale w Our House będzie tak samo.

*(copyright 2012, Phea alias horyportier – patrz komentarze)

Reklamy
 
10 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Październik 15, 2012 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

10 responses to “Robimy musical!

  1. Paweł

    Październik 15, 2012 at 10:30 am

    Marku, powiem Ci szczerze, że trochę Ci zazdroszczę 😉 To musi być niesamowite doświadczenie. Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy oraz na premierę 🙂

     
  2. Planetourist

    Październik 15, 2012 at 7:47 pm

    Tak, jest niesamowicie. Nigdy się tyle nie nauczyłem w tak krótkim czasie 🙂

    Teraz wpisy będą się pojawiać częściej, kolejny planuję na środę. Niestety, premiery nie potrafię przyspieszyć 😉

     
  3. horyportier

    Październik 15, 2012 at 7:53 pm

    Heej, spostrzeżenie „czemu zawsze jest tak, że facet grający kobietę wzbudza więcej śmiechu, niż na odwrót?” belong to me! 😛

     
  4. Planetourist

    Październik 15, 2012 at 8:01 pm

    A i owszem, to od Ciebie je usłyszałem. W takim razie – dopisuję copyrighta 😉

     
  5. lola

    Październik 15, 2012 at 8:34 pm

    Chcemy więcej pikantnych szczegółów;p i czekamy na kolejny wpis;)

     
  6. Nikola Adamus

    Październik 16, 2012 at 8:25 am

    Wiktoria Gorodeckaja w „Umowie, czyli łajdaku ukaranym” zagrała faceta i wyszło jej także zabawnie 😉 A spektakli z lichą scenografią jest całkiem sporo, teatr dramatyczny taką uwielbia.

    Jeszcze jedno – wydaję mi się, że warto jeszcze raz przeczytać notkę, np. akapit szósty 😉

     
  7. horyportier

    Październik 16, 2012 at 10:22 am

    To na pewno kwestia gustu, ale moim zdaniem postać z „Umowy” nie była zbyt zabawna… 😉

     
  8. Planetourist

    Październik 16, 2012 at 10:24 am

    Dzięki za zwrócenie na to uwagi, poprawiłem to i owo 🙂

    W Rozrywce też często się zdarza, że kobieta gra faceta. Celuje w tym Elżbieta Okupska, a w Przebudzeniu Wiosny rolę męską dostała sama Maria Meyer 🙂 Tyle, że to zwykle wychodzi właśnie normalnie, a przynajmniej mniej jajcarsko, niż odwrotna sytuacja. „Umowę” chętnie bym zobaczył.

     
  9. zlotolitka

    Październik 18, 2012 at 6:37 pm

    Cóż rzec, kobiety chyba lepiej udają mężczyzn a nie każdy mężczyzna jest w stanie dobrze wyglądać jako kobieta. Niby dwie rózne sprawy a jednak.
    Mini-wywiad był bardzo mini 🙂 chyba liczyłam na coś dłuższego.
    Spokojnie, jak Cię znam to pewnie jeszcze kogoś zastąpisz.
    Czekam na kolejne wpisy.

     
    • Planetourist

      Październik 18, 2012 at 9:59 pm

      To może na ostatnim spektaklu, kiedy już nie trzeba się będzie martwić o to, co z widzami, których zabije głosem 😛

      A wywiady jeszcze się rozkręcą. Mam w zanadrzu jeden nie dość, że dłuższy, to jeszcze dwujęzyczny. I żadnym z tych języków nie jest polski!

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: