RSS

Wielka scena, wielka zmiana

17 Paźdź
Wielka scena, wielka zmiana

Czyli przenosiny na Scenę Główną

Pierwszy dzień prób na Scenie Głównej był wielkim świętem – przynajmniej dla mnie. Oto mogłem zwiedzić ją od podszewki, zajrzeć we wszystkie zakamarki i przejść nad sceną po najwyższym balkonie, a przede wszystkim przyjrzeć się tej przestrzeni z każdej strony i poprzymierzać do niej w głowie sceny z musicali – moich ulubionych i tych, które sam bym chciał kiedyś napisać.

Niestety mój radosny nastrój został szybko zgaszony przez to, że próba się najzwyczajniej w świecie nie kleiła. Choreografia wypadła niemrawo, teksty wypadły aktorom z głów i w ogóle wszystko wypadło z rytmu tak bardzo, że aż się bałem, co o tym wypadku powie reżyser.

A powiedział, że to normalne. Wielka scena wymaga po prostu zupełnie innej energii i innych gestów. To, co w małej sali prób wygląda na przesadzone, na scenie okazuje się malutkie i kompletnie się gubi. Reżyser twierdzi, że dzieje się też na odwrót – coś nagle robi się dużo wyraźniejsze i ważniejsze. Wciąż do końca nie rozumiem, czemu tak ma się dziać, ale pewnie chodzi o światła i grę w szczególnie widocznych miejscach, na przykład na skraju sceny.

„Kryzys Sceny Głównej” okazał się nie tylko normalny, ale i krótkotrwały i już kolejnego dnia wszyscy znowu radzili sobie dobrze. A próby coraz bardziej przypominają to, co zobaczymy na premierze – coraz więcej dekoracji jest gotowych i przy próbach akompaniuje orkiestra w pełnym składzie. Akcja jest rozstawiana po całej przestrzeni sceny, po wszystkich balkonach i kładkach. A ta przestrzeń jest tak ogromna, że góra nie widzi, co się dzieje na dole i Basia Ducka musi siedzieć na widowni jako „odsłuch”, naśladując aktorów ze sceny dla tych z górnego balkonu.

Prawdę mówiąc próby całych aktów naraz nabrały tempa dopiero na Scenie Głównej. Jak pisałem ostatnio, w sali prób też się zdarzały, ale dopiero od czasu przenosin mamy próby, podczas których akt jest grany bez żadnych przerw, często dwa razy, z finałem w postaci rozmowy z reżyserem o wszystkich niedociągnięciach. „Dociągnięcia”, czyli po prostu sukcesy oczywiście też są, ale aktorów nie wolno za bardzo rozpieszczać… a tak naprawdę to po prostu logiczniej jest omawiać problemy. Gdy jest dobrze, jest dobrze i tyle, więc założenie jest takie, że jeżeli coś nie zostało skrytykowane, jest w porządku. Przynajmniej tak pracuje pan Znaniecki – ciekawe, czy inni reżyserowie też.

Takie rozmowy są co najmniej równie ważne, jak powtarzanie raz po raz scen. Ze wszystkich prób najmocniej utkwiła mi w pamięci ta, która była jedną wielką rozmową – o niej, czyli o Konfrontacji w kolejnym wpisie.

Reklamy
 
6 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Październik 17, 2012 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,

6 responses to “Wielka scena, wielka zmiana

  1. painkiller

    Październik 18, 2012 at 4:17 pm

    Zazdroszczę, po stokroć zazdroszczę… Ja sama odliczam już dni do niedzieli, kiedy to będę mogła zasiąść w jednym z tych czerwonych foteli i ‚popłynąć’ na fali emocji w bliżej nieokreślonym kierunku… Proszę, pisz często i dużo. I zdradź jakim to chytrym sposobem załatwiłeś praktyki. Bo choć dopiero przedzieram się przez licealna dżunglę (drugi rok), to ponad wszystko kocham pisać. I kocham Rozrywkę. I oddałabym wszystko, co moje, byle tylko zamienić się z Tobą miejscami.
    PS. Przepraszam za formę per Ty, ale jakoś inaczej nie mogłam. 🙂

     
  2. Planetourist

    Październik 18, 2012 at 6:19 pm

    Nie ma problemu, strasznie głupio bym się czuł jako „pan” 🙂

    To, jakim cudem jestem w Rozrywce, to naprawdę ciekawa historia, więc wnet ją tu opiszę.

    I bardziej oficjalnie:
    Propozycję zamiany ze mną wraz z ofertą oddania wszystkiego proszę skierować do asystentki dyrektora. Rozpatrzenie owej propozycji leży poza moimi kompetencjami 😉

     
  3. zlotolitka

    Październik 18, 2012 at 6:41 pm

    Podziwiam aktorów grających na scenie. Mnie to przeraża. Jak oni to robią, że ich to nie rusza?

     
  4. Floppy

    Październik 18, 2012 at 6:59 pm

    Chyba każdy jest ciekaw, jak powstaje ta rozrywkowa magia 🙂 Bo ona jest i to nie podlega dyskusji 🙂 Gdybyś jeszcze okrasił wpisy zdjęciami byłoby bosko;p Swoją drogą nawiązałeś w pierwszym wpisie do aktora, który zadomowił się w rozrywce po „przebudzeniu wiosny”, możesz zdradzić coś więcej? Bo nie ukrywam- przebudzenie to mój #1 jeśli chodzi o musicale. Pozdrawiam gorąco i czekam na więcej:)

     
    • Planetourist

      Październik 18, 2012 at 10:04 pm

      Tak, magia jest. Bo to nie może być przypadek, że pytasz mnie o to w dniu, w którym po raz pierwszy wziąłem do Rozrywki aparat 🙂

      Z obsady Przebudzenia w Our House grają w głównych rolach Daniel i Wiola Malcharowie, a w mniej głównych – Kamil Franczak. Tak, w mniej głównych, czyli w kilku naraz 😀

      To jest w ogóle strasznie fajne, że większość aktorów drugoplanowych ma kilka ról, które się ze sobą łączą jakąś wspólną historią i dzięki temu są równie ważni, jak główne postaci.

       
  5. Floppy

    Październik 19, 2012 at 8:39 am

    Franiu w kilku odsłonach? Tom szczęśliwa;p i jeszcze bardziej niecierpliwa;p Czekam na dalsze relacje i zdjęcia;)

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: