RSS

Capo di tutti capi

22 Paźdź

Czyli jak pracuje reżyser?

Reżyser przy pracy. Obok Bogumił Palewicz, reżyser światła.

W wolnych chwilach zdarza mi się katastrofizować. Na kilka dni przed początkiem praktyk dumałem więc czasami, za jaki drobny błąd zostanę z hukiem i nieodwracalnie wywalony z prób i praktyk. Michał Znaniecki, reżyser Our House’u, wydawał mi się bowiem stereotypowym artystą – genialnym, niezwykle wrażliwym i kompletnie nieznośnym dla otoczenia. Wynikało to z wywiadu z nim, który przeczytałem, z ogromu jego osiągnięć, z ostrzeżenia, że jest to „niezwykle wymagający” reżyser… a tu na pierwszej próbie podwójny szczękopad: Znaniecki jest niezwykłym reżyserem i… normalnym człowiekiem.

Żartuje sobie z obsadą, na luzie rozmawia z nimi o wszystkim i dręczy opowieściami o tym, jak spędzi najbliższego Sylwestra w Las Vegas. Oczywiście uważa Our House za bardzo dobry materiał, inaczej by go nie reżyserował, ale widzi jego wady i nie żywi chorej Czci względem Arcydzieła.

Prawdę mówiąc aż się zacząłem przez to zastanawiać, czy Znaniecki nie idzie za bardzo w widowiskowość i czy sam wie, o czym właściwie robi spektakl. Ale potem usłyszałem od niego, że Our House wybrał dla jego niesamowitej energii świetnie pasującej do zespołu Rozrywki i jest świadom wad jego fabuły. Przypomniałem sobie, że w jego Jekyllu & Hydzie było wyraźnie widać głębszą myśl i poczułem się uspokojony – jeżeli coś w jego pracy jest nie tak to wina scenariusza, a nie jego. Nawet uznałem, że być może nadał Our House’owi jedyne pasujące do niego przesłanie. Jakie? To już musicie sami zauważyć.

Jak ten „normalny niezwykły” pracuje? Już po pierwszych próbach przyszła mi do głowy metafora promieniowania, takiego atomowego. Miałem wrażenie, że w Znanieckim nieustannie kształtuje się wizja tego, jak Our House powinien wyglądać i gdy przychodzi na to pora, wypuszcza on z siebie jeden mały elektron – pomysł lub poradę. Niektóre na pewno ma przygotowane od dawna – solidne planowanie to jego sposób na porządek bez zamordyzmu – ale inne pojawiają się pod wpływem chwili… chyba. I tych, i tych słucha się bardzo przyjemnie i zawsze jestem pod sporym wrażeniem tego, jak logicznie jego pomysły pasują do całości. I nie mówię tu tylko o fabule, ale też „warunkach lokalnych” – talentach aktorów i ograniczeniach technicznych Rozrywki. Jedna ze scen ma dziać się w drogim, świetnie wyposażonym domu, ale stworzenie takiej dekoracji na jedną scenę nie miałoby sensu… więc bohaterowie zamiast zwiedzać dom będą oglądać jego makietę, która przecież i tak musi się pojawić scenę wcześniej – tak to właśnie działa.

A co najlepsze, Znaniecki ustala kierunek, a nie najdrobniejsze szczegóły. Gdy już narzuci aktorowi wszystkie swoje wymagania, pozwoli je spełnić w dowolny ciekawy sposób. Wspominałem w poprzednim wpisie o dwóch przymiotnikach, którymi opisywane były postaci – to świetny przykład takiego podejścia. Reżyser pozwolił każdemu sam wybrać te słowa, rzadko interweniował1 i po prostu wymagał trzymania się tych ustaleń. To naprawdę świetne – on żąda konsekwencji, nie posłuszeństwa. Najlepiej to opiszę, po prostu cytując (nie słowo w słowo) fragmenty prób:

Chcesz dzwonić do Dicky’ego? To jesteś z nim w ciąży! – bo faktycznie, inaczej telefon do niego nie miałby sensu.

Tak, Oliwio, możesz tańczyć tak dobrze, żeby Ci zazdrościli. Przecież to dlatego kilka scen później podkładają Ci nogę! – piękny przykład tego, jak Znaniecki nadaje wszystkiemu logikę. Scena z nogą była ustalona kilka dni wcześniej.

Poza tym kazał mi Pan zapisać, że pomysł z powtórzeniem dwa razy „spójrz mi w oczy” jest fajny i można go przyjąć. – tym razem cytat ze mnie. Na niektórych próbach notuję uwagi reżysera, żeby potem mu je przypomnieć podczas rozmowy z aktorami.

Jutro już na pewno wrzucę zdjęcia zza kulis. Wolę nie pisać teraz, o czym będzie kolejny wpis, bo premiera tuż-tuż i w Rozrywce tyle się dzieje, że nowy temat może się pojawić w każdej chwili.

1 chyba tylko wtedy, gdy Krzysiek wybrał dla Dicky’ego słowo zły. Bo raz, że to strasznie demoniczne, a dwa – jak zagrać „zło”?

Reklamy
 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu Październik 22, 2012 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

4 responses to “Capo di tutti capi

  1. painkiller

    Październik 23, 2012 at 11:38 pm

    Czuję się trochę jak prześladowca pisząc ten komentarz, bo coś ostatnio zostawiam tu ślady jako pierwsza 🙂 No nic….Fajnie, że napisałeś o reżyserze. Coraz bardziej intryguje mnie ten zawód i różne sposoby radzenia sobie z aktorami. I wiem, że pewnie nie masz czasu – im bliżej premiery, tym więcej roboty, ale napisz coś szybko. Cokolwiek. 🙂

     
    • Planetourist

      Październik 24, 2012 at 9:44 am

      Zawód reżysera jest naprawdę pasjonujący, a Znaniecki jest bardzo ciekawym człowiekiem nawet według standardów swojego zawodu 🙂

      Przepraszam za krótką przerwę, ogarniałem galerie zdjęć na WordPressie. Mam nadzieję, że fotorelacja wynagrodzi oczekiwanie 🙂

       
  2. ja

    Październik 29, 2012 at 8:26 am

    Bogumił Palewicz jest reżyserem światła !!! Ktoś kto to tak często przesiadywał na próbach powinien to wiedzieć podpisując zdjęcia…

     
    • Planetourist

      Październik 29, 2012 at 8:34 am

      Dziękuję za zauważenie tego i przepraszam za pomyłkę. Nie wynikała ze złej woli czy niewiedzy, po prostu słowa mi się pomyliły 😦

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: