RSS

Nie-recenzja Producentów

21 List

Czyli myśli… przyszłego przyjaciela teatru?

Po dłuższej przerwie na ogarnięcie życia blog odżywa. Liczyłem, że wskrzeszę go wcześniej, ale studia i własne próby do spektaklu (grałem w Korezie, ha!) zajęły mi dużo czasu.

Chór jurnych staruszek – tak wulgarny, że nawet wymawiając jego nazwę łatwo zakląć…

W ubiegłą sobotę wybrałem się na Producentów. Widziałem ich już raz, ale to było dawno i nieprawda, o musicalach wiedziałem pięć razy mniej niż teraz a Znaniecki (tak, Producentów też reżyserował) mylił mi się z Wildhornem, czyli autorem Jekylla & Hyde’a. Po prostu musiałem zobaczyć ich raz jeszcze, tym razem znając aktorów i poglądy reżysera na robienie musicalu.

Plan był prosty i elegancki – tydzień po premierze Our House wybieram się na OH jeszcze raz i recenzuję je tu z krytycznym dystansem, wszyscy lubicie tę recenzję, mija kolejny tydzień, ja recenzuję Producentów i tak zaczyna się poOHowe życie mojego bloga. Jak jednak łatwo zauważyć, obiecana recenzja OH w końcu się nie pojawiła i cały plan wziął w łeb. Okazało się po prostu, że ja już niczego w Rozrywce nie mogę zrecenzować, a OH najmniej – żadnego krytycznego dystansu nie było, wciąż czułem, że to „mój” musical. Jedyna różnica polegała na tym, że siedząc w loży miałem idealną pozycję do ogarnięcia gospodarskim okiem wszystkiego – z orkiestrą włącznie – i ocenienia, czy wszystko, nad czym pracowaliśmy przez te prawie dwa miesiące prób, wciąż jest. Wciąż jest, a mnie to bardzo cieszy. Maciek Pawlak i Wiola Machlar byli świetni w głównych rolach. Maciek miał jeszcze więcej energii, niż podczas prób, a to wydawało się niemożliwe, bo on nawet stać potrafi nerwowo. I w sumie tylko tyle mogę powiedzieć o całym spektaklu, bo reszta obsady była taka sama, jak na premierze.

Nie miałem więc o czym pisać i miałem nadzieję, że przynajmniej Producentów potraktuję bardziej krytycznie. Marzenia ściętej głowy. Najbardziej mnie obchodziło to, że znajomi (a nie tylko znani) aktorzy grają świetnie do nich pasujące postaci, Ania Szymczak jest jurną staruszką – nigdy bym nie pomyślał, że to ona! – a Seba(stian) Ziomek wreszcie dostał w Rozrywce główną rolę i radzi sobie rewelacyjnie.

No i to, że to sztuka Znanieckiego i jest w niej wszystko, co było fajne i w Our House – każda drobna postać ma charakter i historię, na scenie ciągle się coś dzieje a cała inscenizacja jest bardzo spójna i konsekwentna. Tym razem to nie Miejska Legenda, a Sen o Show-biznesie, ale reguła jest ta sama – bierzemy wszystko, co kojarzy się z taką konwencją i wykorzystujemy to bardzo pomysłowo i, na szczęście, nie zawsze dosłownie. Staruszki, z których Białystok doi forsę wychodzą na scenę z sejfów,  firma-moloch zamienia się w rewię z panienkami ubranymi w liczydła, olany przez wspólnika kanciarz ląduje w celi pełnej pisuarów… szkoda tylko, że Producenci są bardziej realistyczną historią, niż Our House czy Jekyll & Hyde – naprawdę imponuje mi wyobraźnia Znanieckiego w scenach umownych i metaforycznych, a tu takich jest mało. Tęsknię za lumpem, który przechodząc przez otwór w graffiti staje się sędzią.

Ale z drugiej strony pod pewnymi względami scenografia podobała mi się bardziej od OHowej. Tamta była cudna, jednak jak na mój gust zbyt płaska – przez podział na świat Dobrego i Złego Maxa większość jej elementów była po prostu szerokimi na całą scenę prostokątami. W Producentach było więcej tego, co lubię, czyli trójwymiarowości. Kiedy drzwi zamocowane na scenie obrotowej stworzyły gmach teatru wespół ze spuszczoną z góry ścianą, poczułem się estetycznie nakarmiony na dobre kilka dni.

O, jednak coś jakby recenzja przebiło spod mojego potoku ochów i achów. Ale na pewno nie jest to typowa ocena sztuki, raczej gawędzenie kogoś przychodzącego do teatru sprawdzić, co tym razem przygotowali starzy znajomi. Wygląda na to, że recenzentem Rozrywki nigdy już być nie mogę. Co najwyżej za jakiś czas, po wielu kolejnych wizytach w R i tekstach o niej na tym blogu, będę mógł się tytułować Przyjacielem Teatru – na szczęście, bo to funkcja o wiele zaszczytniejsza od krytyka.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Listopad 21, 2012 w Uncategorized

 

Tagi: , , , ,

Możliwość komentowania jest wyłączona.

 
%d blogerów lubi to: