RSS

Jekyll & Hyde – przegląd piosenek

02 Mar

czyli musical z osobowością wieloraką

 

jekyll-hyde-the-musicalWitajcie!

Za kilka godzin mykam do Rozrywki obejrzeć (5. raz, a co!) Jekylla & Hyde’a i naszło mnie, żeby napisać o tym musicalu coś, co nie każdy wie, a co ja osobiście bardzo w nim lubię. Otóż: Jekyll & Hyde, podobnie jak jego tytułowy bohater, cierpi na rozszczepienie osobowości. Co prawda jego poszczególne „twarze” różnią się od siebie dużo mniej, niż Jekyll od Hyde’a, ale za to jest ich dużo więcej, niż tylko dwie – praktycznie każda produkcja tego musicalu różni się czymś od innych i nie chodzi mi tylko o inscenizację, ale też o samą fabułę – Jekyll czasami eksperymentuje dla dobra swojego ojca, a czasami dla nauki, Londyńczycy nie zawsze komentują akcję Fasadami a biskup bywa pedofilem zamiast po prostu klientem „miłych pań”.

Co z tego wynika dla przeciętnego widza? Ano to, że w żadnej produkcji J&H nie mieszczą się wszystkie piosenki napisane dla tego musicalu – niektóre nie dostają swojej sceny, inne mają w libretcie swoje „rywalki”, które pełnią w fabule tę samą rolę i wykluczają się nawzajem. Ogólnie uważam chorzowską wersję za najfajniejszą i jedyne, co bym zmienił, to wycięcie nudnego Wciąż tylko ciemność (a reżyser akurat bardzo ten wątek lubi), ale i tak brakuje mi kilku piosenek. Jest też kilka takich, za brak których dziękuję niebiosom i Michałowi Znanieckiemu. Postanowiłem więc przygotować deser dla tych, którzy w ten weekend zobaczą J&H i pocieszenie dla tych, którym się to nie uda: mini-listę Wielkich Nieobecnych i Dobrze, Że Nieobecnych chorzowskiej produkcji. Ostrzegam, że w opisach piosenek są spoilery dotyczące fabuły chorzowskiej wersji. Miłego słuchania!

 

Wielki Nieobecny #1: The world has gone insane

Piosenka, która przed broadwayowską premierą następowała tam, gdzie dziś słyszymy dużo nudniejszą Obsesję. Nie jest wcale od Obsesji mądrzejsza, ale nie jest też głupsza – a moim zdaniem po prostu brzmi lepiej.

 

Wielki Nieobecny #2: The way back

Pieśń mojej hańby i hipokryzji. Wiem, że w spektaklu nie sprawdziła by się, bo rozciąga akcję i niczego nie wnosi. Trzy ostatnie linijki w zupełności wystarczą, by oddać rozpacz doktora – a one w przeciwieństwie do całej reszty są w chorziwskiej produkcji. A jednak lubię tę piosenkę tak bardzo, że po prostu muszę uznać ją za Wielkiego Nieobecnego. Może dlatego, że kocham jej słuchać, gdy sam coś zepsuję i potrzebuję sił do naprawienia tego…

 

Wielki Nieobecny #3: Midnight

Piosenka z pierwszej płyty J&H, chyba nigdy nie była wykonywana w teatrze. Podoba mi się i bardzo mnie ciekawi, w którym miejscu fabuły miała się pojawić – podejrzewam, że zamiast Niebezpiecznej gry lub tuż przed śmiercią Lucy.

 

 

Dobrze, Że Nieobecny #1: Noone knows who I am

Smętny kawałek mający uświadomić widzom, którzy jakimś cudem tego nie zauważą, że Lucy jest w głębi dobra, czuła i romantyczna. Może po prostu kiepsko przyjmuję tego typu muzykę, ale ta piosenka wydaje mi się nudna i jednocześnie niepotrzebna.

 

Dobrze, Że Nieobecny #2: Good and evil

Brzmi całkiem nieźle i nie jest głupsze od piosenek, które przedstawiłem tu jako Wielkich Nieobecnych, ale jednak cieszę się, że Good and evil w Chorziwie nie ma. Dlaczego? Moim zdaniem umieszczanie pseudomądrej piosenki otwarcie mówiącej o dobru i złu w musicalu o Jekyllu i Hydzie spłyca cały spektakl o lata świetlne.

 

Dobrze, Że Nieobecny #3: Girls of the night

Kolejny kawałek pokazujący, jaka ta Lucy szlachetna. Ta piosenka nie jest może zła, ale przytłacza mnie jej banalność. Wychodzi na to, że jestem bardziej wrażliwy na banał w piosenkach miłych, niż mrocznych – ale chyba nie jestem pod tym względem jedyny, prawda?

 

Na koniec…

Piosenka, o której sam nie wiem, co myśleć. Według pierwotnej koncepcji Ballada miała otwierać i zamykać spektakl oraz komentować zwroty akcji, ale w końcu została wycięta i chyba nigdy nie była wykonywana na żywo. Z jednej strony wielce mnie to raduje, bo pomysł jest skalkowany ze Sweeney Todda tak wyraźnie, że to aż boli, ale z drugiej lubię takie „szeptane” piosenki o miejskich legendach i chętnie bym ją kiedyś na żywo usłyszał. Czy jest wielkim nieobecnym, czy szczęśliwie nieobecnym? Nie umiem tego rozsądzić.

Reklamy
 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu Marzec 2, 2013 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,

2 responses to “Jekyll & Hyde – przegląd piosenek

  1. Luc

    Marzec 5, 2013 at 6:04 pm

    J&H jest moim ukochanym musicalem, ale muszę przyznać, że ostatnia modyfikacja obsady mnie osłabiła.
    Pomiędzy Januszem Krucińskim a Ewą Grysko zupełnie nie ma chemii scenicznej. Jej gra (lub raczej jej brak) spłyca postać Emmy do arystokratki z permanentnym fochem. Nie wiem czy na wszystkich spektaklach został wycięty motyw pedofilii biskupa, ale na tym w sobotę na pewno.
    Lubię tego bloga.
    Pozdrawiam 🙂

     
  2. Planetourist

    Marzec 5, 2013 at 10:11 pm

    Moim zdaniem z Emmami w Chorzowie ogólnie jest problem. Grają je aktorki dobre, bardzo przeze mnie lubiane, ale to jednak rola dla kogoś młodszego, jakiejś Christine czy innej Cosette 😉

    Motyw pedofilii wyleciał z wersji polskiej w ogóle i chyba też z niektórych innych. Szkoda, bo bez niego dużo mniej sensu ma kwestia Hyde’a (zboczony hipokryta! HIPOKRYTA! H!I!P!O!K!R!Y!T!A! :D). No i cała scena jest ogólnie słabsza, choć w Rozrywce robi się ładny obrazek: biskup daje się wieść na pokuszenie na balkonach, gdy Lucy śpiewa o prawdziwej miłości. Bardzo w gorzkim klimacie J&H ;>

    Miło mi słyszeć, że lubisz bloga 🙂

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: